O Himalajskiej „wyspie” słów kilka – Island Peak.

Imja Tse jest szczytem znajdującym się w Himalajach, we wschodnich regionach Nepalu. Znana również pod inną nazwą Island Peak, góra wznosi się na 6189 metrów nad poziom morza. Po raz pierwszy została zdobyta w roku 1953 przez grupę himalaistów, w której w skład wchodził Tenzig Norgay. Był ona nepalskim himalaistą, uczestniczył w pierwszej udanej ekspedycji na szczyt Mount Everest. Grupa Erica Shiptona w 1951 roku nadała mianowała górę Island Peak tłumaczoną na szczyt- wyspa. Majestatyczny masyw górski został tak nazwany, gdyż oglądany z Dingboche- nepalskiej osady w regionie Khumbu- wygląda jak samotna wyspa na morzu lodu. Nepalska wioska położona na wysokości około 4530 metrów nad poziomem morza jest miejscem aklimatyzacji himalaistów i przygotowania do wspinaczki na Mount Everest, Ama Dablam i oczywiście Island Peak. Grupy wspinaczkowe zatrzymują się w osadzie, zazwyczaj na okres od dwóch do trzech dni, aby przyzwyczaić ciało do wysokości i odpocząć przed dalszą wędrówką.

W roku 1983 nazwa góry została przemianowana na Imja Tse, jednakże wcześniejsza nazwa funkcjonuje równolegle z nowszą.

Mimo, że szczyt ten nie mieści się na liście stu najwyższych szczytów ziemi jest bardzo popularny wśród himalaistów. Wysokie uznanie, wśród najpopularniejszych himalajskich szczytów, masyw górski zyskał dzięki temu, że jest szczytem wymagającym średniego doświadczenia we wspinaczce wysokogórskiej. Imja Tse jest cenioną górą wśród wspinaczy zbierających doświadczenie, jak i tych bardziej wprawnych górołazów.

Wyprawa na Kazbek

kazbekGruzja kojarzy się głównie z terenem górzystym, w szczególności z pasmem Kaukaz. Jest to skojarzenie jak najbardziej słuszne, ponieważ tereny górskie zajmują aż 1/3 powierzchni tego pięknego kraju. Jednym z głównych celów wypraw w te rejony jest trzeci pod względem wysokości szczyt Kaukazu – Kazbek, który liczy sobie ponad 5000 metrów nad poziomem morza. Według gruzińskiej legendy Amirani to właśnie tutaj przywiązany zostać miał Prometeusz.Czytaj dalej »

ras dashen

Ras Dashen – podsumowanie

Obiecałam, że po powrocie z Ras Dashen opiszę moje wrażenia. Obietnice trzeba spełniać więc oto wpis. I wiecie co? Było super! Dwa tygodnie na Czarnym Lądzie to i dużo i mało. Piętnaście dni na obcej ziemi to czas wystarczający by odczuć znużenie i zatęsknić za domem, z drugiej strony jest to zbyt mało by poznać wszystkie tajemnice kraju. Wycieczka zostawiła we mnie uczucie niedosytu i wiem, że na pewno wrócę do Etiopii.

Cała historia zaczęła się na lotnisku w Addis Abebie. Nowy Kwiat (bo tak brzmi nazwa miasta po przetłumaczeniu) to z pozoru puste miejsce, pierwsze wrażenie jest raczej niezbyt pozytywne. W okolicy widać było dość sporo rastamanów, co mnie nie zdziwiło – ruch ten wywodzi się bowiem właśnie z tych ziem. Miasto wbrew pozorom ma swój urok, szczególnie ciekawy jest Merkato, czyli największy targ w Afryce.

Drugiego dnia wylądowałam w Gondarze, gdzie przygotowywałam się do trekkingu. W mieście znajduje się kilka ciekawych zabytków. Miejscowi byli sympatyczni, widać że interesowali się turystami. Natomiast podczas wędrówki na Ras Dashen spotkałam kilka grup naprawdę świetnych ludzi z różnych części świata. Podróż była pełna wrażeń, ale widoki i satysfakcja rekompensowały wszelkie trudy. Podczas całego wyjazdu działo się tak dużo, że nie mogę zachwycać się jedynie samym zdobywaniem góry. Wśród atrakcji było choćby zwiedzanie wioski Etiopskich Żydów i łaźni królewskich wpisanych na listę UNESCO.

W ciągu tych kilkunastu dni przeżyłam tyle ciekawych przygód, odwiedziłam tak wiele interesujących miejsc, że nie sposób streścić tego w jednym wpisie. Wierzcie mi jednak: Ras Dashen było strzałem w dziesiątkę! Kto wie, może na łamach bloga będę co jakiś czas wspominać ten wypad.

O Etiopii słów kilka

Zanim wyruszę do Ras Dashen poświęcam czas na czytanie informacje o kulturze i historii Etiopii. Uważam, że przed wyjazdem warto poznać nie tylko wyróżniające się miejsca, ale też dowiedzieć się trochę o tym, dlaczego dana okolic wygląda tak a nie inaczej. Dzięki temu jeszcze przed samą wyprawą wiem, na co zwrócić uwagę. Przybliżenie sylwetki odwiedzanego miejsca pozwala wyciągnąć więcej refleksji już w trakcie podróży i bezpośredniego odkrywania zwiedzanych lądów.

Czytaj dalej »

Ras Dashen – lista rzeczy do zabrania

Tak jak pisałam postanowiłam zabrać się za listę rzeczy, które będą mi potrzebne w wyprawie na Ras Dashen. Nawet jeśli wybieracie się dopiero za kilka miesięcy warto wcześniej zastanowić się co może wam się przydać. Wiele potrzebnych sprzętów będziemy mogli poszukać w promocyjnych cenach zamiast kupować wszystko na ostatnią chwilę. Poza tym planując na ostatnią chwilę możemy zapomnieć o potrzebnych rzeczach i nagle w trakcie podróży okaże się, że nie mam ważnej rzeczy. No to zaczynamy, mam nadzieję, że lista będzie kompletna, jeśli nie, dopisujcie swoje uwagi co jeszcze warto zabrać lub co jednak się nie przyda🙂

  • plecak około 70 l i mały plecak
  • śpiwór
  • porządne i wygodne buty trekkingowe
  • porządna kurtka przeciwdeszczowa
  • ciepłe spodnie
  • spodnie zewnętrzne
  • spodnie typu safari
  • bieliznę termoaktywną
  • polary, jeden ciepły i jeden trochę lżejszy
  • czapka i rękawice
  • koszulki, z długim i krótkim rękawem
  • lekkie buty, sandały
  • bielizna, kosmetyki
  • ochraniacze na buty, nazywają się overbooty
  • kijki trekkingowe
  • apteczka
  • strój kąpielowy
  • nakrycie głowy chroniące przed słońcem
  • latarka czołówka i zapasowe baterie
  • krem i pomadka z filtrem UV
  • preparat na komary tropikalne – Mugga
  • książeczka szczepień
  • okulary przeciwsłoneczne
  • ręcznik szybkoschnący, najlepiej z mikrofibry
  • worki na śmieci
  • termos
  • dokumenty

Jest to wstępna lista rzeczy, które powinniśmy ze sobą zabrać. Nie przesadzajmy z ilością ubrań czy kosmetyków ponieważ ciężko będzie nam się wędrowało ze zbyt dużym i ciężkim bagażem. Z drugiej strony jeśli zabierze się za mało to możemy zmarznąć lub po prostu nie mieć się w co przebrać. Śpiwór powinien być lekki i ciepły, buty trekkingowe już przetestowane, jeśli obetrą nas po drodze będzie problem. Dobrze wybrać porządne ubrania przeciwdeszczowe i termoaktywne, będzie nam o wiele łatwiej podczas wyprawy. Wspomnę jeszcze o apteczce, zabierzmy najbardziej potrzebne leki, na pewno przyda się coś przeciwbólowego, coś na wymioty bądź biegunkę (nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć) no i jeśli na coś chorujemy czy jesteśmy podatni na uczulenia to potrzebne w tych sytuacjach leki. Pewnie zastanawiają was worki na śmieci, można schować w nich ubrania w razie deszczu, łatwiej uchronić je od przemoknięcia. Pamiętajcie też o specjalnym preparacie na komary, zwykły może sobie z nimi nie poradzić. Oczywiście należy mieć ze sobą odpowiednie dokumenty w tym paszport i kartę szczepień. Tak więc można zbierać sprzęt i szykować się na wspaniałą wyprawę!🙂

 

 

Ras Dashen – już niebawem czeka mnie kolejna przygoda!

Nim opiszę wam dokładniej mój wcześniejszy wypad, chciałabym podzielić się z wami moją szczęśliwą nowiną! Wyruszam na kolejną wyprawę, tym razem na celowniku jest Ras Dashen. Sama nie mogę uwierzyć w moje szczęście i w to, że czeka mnie kolejna podróż! Na razie zabieram się za przygotowania, i chciałabym przybliżyć wam jak ma wyglądać wyprawa, a także to jak się do niej przygotować.

Zacznijmy od tego, że Ras Dashen to wygasły wulkan znajdujący się w Etiopii w górach Semien. Wysokość tego szczytu wynosi 4620 m, jest to czwarty jeśli chodzi o wysokość szczyt Afryki, a najwyższy szczyt Wyżyny Abisyńskiej. Wyprawa więc zapowiada się bardzo ciekawie! W planach jest przylot do Gondaru, w którym znajduje się łaźnia króla Fasilidasa (bardzo chce ją zwiedzić!) Następnie Sankaber, gdzie szykujemy się do trekkingu. No i ruszamy w drogę, trekking trwa kilka dni, dlatego trzeba odpowiednio się przygotować. Nocleg w namiotach wymaga odpowiedniego sprzętu, a wędrówka w miarę dobrej kondycji fizycznej. Przed wyprawą dobrze poćwiczyć i poprawić kondycję, a wędrówka będzie dużo przyjemniejsza. Zamiast skupiać się na zmęczeniu będziemy mogli podziwiać piękne widoki i cieszyć się kontaktem z naturą i zwierzętami. Później czeka nas jeszcze sporo zwiedzania i noclegi w hotelu. Trzeba dokładnie przemyśleć co zabieramy i w jakich ilościach, wędrówki ze zbyt mocno załadowanymi plecakami nie będą najprzyjemniejsze, nie można jednak też zabrać zbyt mało rzeczy, bo wiele jest na prawdę potrzebnych. Postaram się przygotować całą listę potrzebnych rzeczy, aby ułatwić przygotowania sobie no i wam oczywiście jeśli tylko będziecie chcieli z mojej listy skorzystać. Do usłyszenia niebawem, opowiem wam trochę więcej o moich przygotowaniach🙂 Wyprawa na Ras Dashen to już nie tylko moje marzenie, niebawem tam będę i już nie mogę się doczekać!🙂