Ruszamy na wakacje!

Jak nastroje w ostatnim tygodniu roku szkolnego? Pamiętam doskonale czasy, kiedy to jeszcze sama chodziłam do szkoły. Trochę dawno, ale wspomnienia i atmosfera towarzysząca zbliżającym się wakacjom – nie do zapomnienia. Myślę, że chyba każdy z nas miał podobne odczucia i czerwiec zapamiętał podobnie – ostatnie dni coraz luźniejszych lekcji, odliczanie najpierw do wolnego, a następnie do wyjazdu na wakacje…To był niezwykle magiczny czas. Zresztą – kiedy jest się dzieckiem, wiele rzeczy ma wyjątkowy klimat. Bo jako dzieci potrafimy cieszyć się z najdrobniejszych nawet rzeczy. Szkoda, że z biegiem lat (a właściwie to nawet z roku na rok) dochodzące obowiązki i zmartwienia skutecznie niszczą tą dziecięcą radość i umiejętność znajdowania uciechy w kamyczku czy baloniku. Pamiętacie czasy, kiedy spacer z mamą lub tatą do parku na festyn przeżywaliście jak swoistą wyprawę na drugi koniec świata? Pamiętacie tą ekscytację towarzyszącą oczekiwaniu na zwykłą wycieczkę rowerową do lasu? Pamiętacie, kiedy wyjazd na pobliskie jezioro w weekend równoznaczny był z nieprzespaną z wrażenia nocą? Ahhh, gdyby tylko móc wrócić do tamtych czasów, kiedy wszystko było takie proste, takie ekscytujące i zostawało w pamięci na tak długo…

 

Nie to co dziś. Pędzimy przed siebie, non stop za czymś goniąc, czegoś poszukując, czegoś chcąc…Choć często sami nie wiemy do końca czego. Ale chcemy tego więcej. Chcemy aby to było lepsze. Większe. Bardziej wypasione. Cokolwiek tak naprawdę to jest. Tylko, czy wówczas gdy to osiągniemy, czujemy się szczęśliwsi? Wiemy że musimy zarabiać, opłacić rachunki, utrzymać siebie i rodzinę, od czasu do czasu kupić sobie coś do ubrania czy drobiazg. Wiemy, że w ciągu tych kilku dni urlopu jakie mamy w roku należy wyjechać na wakacje, potem wrzucić zdjęcia na Facebooka i udawać przed znajomymi, jak bardzo się cieszymy z wyjazdu i jak bardzo wypoczęliśmy. Tymczasem nie raz okazuje się, że w ogóle nie potrafimy się wyluzować i odpocząć. Większość rzeczy robimy nie dlatego że chcemy, ale musimy. Nie robimy tego co chcemy, a to co nam wypada czy czego inni od nas oczekują.

Tak jakoś wzięło mnie przy okazji obserwacji roześmianych buziek małolatów cieszących się z nadchodzących wakacji na małą refleksję. Pewnie każdy z nas cieszyłby się podobnie, gdyby nie to, że za te chwile przyjemności i relaksu przyjdzie nam słono zapłacić – czy mając na uwadze ogromne koszty związane z takim, powiedzmy, dwutygodniowym wyjazdem nad morze czy w góry, dziwnym jest, iż nie potrafimy podejść do wakacji z tą dziecięcą, szczerą radością? Taak, wiem, podwiało smętem 🙂 Ale to pewnie dlatego, że mam za dużo na głowie – praca, dom i nie mam kiedy spakować bagaży i ruszyć przed siebie – na jesień mam co prawda zaplanowany trekking w Himalajach, lecz ile czasu jeszcze do tego…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s