elbrus

Wyprawa na Elbrus!

Ten znajdujący się na terenie Rosji szczyt zwany jest Górą Światła lub Szczęścia. Mierzy on 5642 metry nad poziomem morza i stanowi najwyższy punkt pasma górskiego Kaukaz. Położony w Kabardo-Bałkarii szczyt jest wygasłem wulkanem. Elementem charakteryzującym Elbrus są jego dwa wierzchołki oddzielone przełęczą.Czytaj dalej »

Reklamy

Bądź gotowy na zmiany !

W marcu jak w garncu, kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata…Do tego, iż we wczesnowiosennych miesiącach pogoda płata nam figle każdy się przyzwyczaił i nikogo nie dziwi fakt, iż na padający wczoraj śnieg, dziś świeci ciepłe słońce po to, aby jutro spod warstwy ziemi przebił się pierwszy kwiatek. Maj – miesiąc zakochanych, zieleń soczyście pnie się ku niebu, aby nadszedł pełen truskawek, pachnący i ciepły czerwiec. Koniec miesiąca to dla większości upragniony początek wakacji. Gorący lipiec, nie mniej upalny sierpień i za chwilę zazwyczaj ciepły wrzesień, po którym znów odliczamy dni i tygodnie do pierwszego śniegu. Ale…zaraz zaraz. W tym roku kwiecień trwa chyba nieustannie aż po dziś dzień. Bo jak inaczej rozumieć to, co dzieje się w pogodzie? Deszcz, 15 stopni i wiatr, zaś na drugi dzień – 30 stopni i pełne słońce. Po dwóch dniach wracamy do deszczowej i zimnej pogody. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że ewidentnie się coś pomieszało? Trudno dostosować się do tych gwałtownych zmian pogody, nawet wychodząc do pracy czy szkoły. Albo ubieramy się za cienko, albo za ciepło. Choć zazwyczaj o zmianach pogody jesteśmy informowani z odpowiednim wyprzedzeniem, bowiem wystarczy wieczorem zobaczyć prognozę pogody, to jednak nieraz zdarzają się tak gwałtowne jej zmiany, iż w ciągu zaledwie kilku minut gęste chmury spowijają niebo, z którego za kilkanaście ledwie sekund rozpocznie się ulewa.

Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że wielu ludzi idąc w góry zapomina o tym, jak zmienna i kapryśna potrafi być pogoda – zwłaszcza zaś w tych górach, w których panuje specyficzny klimat. Nieraz przecież zapewne chodziliście po śniegu, podczas gdy wasz kark przypalany był przez piekące słońce. Dlatego apeluję do wszystkich tych, którzy wybierają się w góry – nieważne, czy to nasze poczciwe Tatry, czy Elbrus albo inny Mount Everest – zawsze, ale to ZAWSZE przed wyprawą na jakikolwiek szczyt należy być przygotowanym na zmiany pogody. Nasz strój i obuwie, a także nakrycia głowy i wyposażenie plecaka powinny być dostosowane do gwałtownych zmian i specyficznych warunków panujących na wysokościach. Tak więc : ubieraj się zawsze na cebulkę, abyś mógł swobodnie manewrować elementami ubioru w zależności od potrzeby. Najlepiej, by była to odzież z materiałów dla sportowców – zadba bowiem o odpowiednią gospodarkę cieplną i komfort noszenia. Obuwie zawsze musi być przeznaczone do chodzenia po górach – trampki czy zwykłe adidasy mogą zawieść w najmniej odpowiednim momencie (trampki są dobre to chodzenia po mieście, nigdy w góry!). Zawsze miej też nakrycie głowy – czy to nagły śnieg, wichura, czy też prażące słońce – izolacja musi być. Termos z ciepłym napojem, papierowa mapa okolicy (a nuż nie będzie zasięgu wysoko w górach, co wtedy?).

Przed każdym wyjściem w góry zapoznajcie się wcześniej ze specyfiką miejsca – zagrożenia, trudności, tendencje do gwałtownych zmian pogody, czy też niebezpieczne zwierzęta w okolicy. Lepiej mieć plecak o te 2 kg cięższy, lecz w razie potrzeby móc użyć niezbędnego przedmiotu.

Szczęśliwych podróży !

Trochę wspomnień

Cześć!

Ostatnimi czasy mam dłuższy przestój z tematami, jakimi mogłabym się z Wami dzielić, bowiem obowiązki w sferze prywatnej i zawodowej nie pozwalają na zwłokę, a przez to nie mogę sobie pozwolić na wyjazdy dłuższe niż weekendowe i w niedalekie rejony. Cóż, dobre i to, bowiem jeśli, jak to mówią, nie ma się tego co się lubi, trzeba lubić to co się ma.

Po kilku wycieczkach (a raczej dużych wyprawach) na zagraniczne, potężne szczyty, apetyt nieco się wyostrzył i nasze polskie (choć piękne i poczciwe) góry wydają się być przy nich ledwie mało doprawionymi pagórkami. Wiecie, kiedy byłam mała, Tatry wydawały mi się przeogromne i niemożliwe do zdobycia 🙂 Patrząc z dołu na Giewont – wydaje się przeogromny, choć w rzeczywistości ma przecież niecałe 2000 metrów. Czymże jest w porównaniu do, powiedzmy, Elbrusa (5 642m ) czy Kilimandżaro (5 895 m )? Są niemal trzykrotnie wyższe, a samo dojście na szczyt nie jest tak łatwe jak w przypadku naszych gór.

Po dziś dzień pamiętam pierwszą zagraniczną wyprawę, pierwszy raz, kiedy zobaczyłam z dołu wielką górę (pamiętam, że przestraszyłam się wówczas niemiłosiernie, a Giewont automatycznie wydał się dosłownie malutkim pagórkiem). Ach, naszło mnie dziś na wspomnienia! Ale to zapewne dlatego, że niedawno był Dzień Mamy, potem Dzień Dziecka – automatycznie zawędrowałam wspomnieniami w dawne czasy, a przez to po kolei zaczęły przypominać się pierwsze wielkie rzeczy jakich w swoim życiu dokonywałam 🙂 Tak siedzę i myślę, i doszłam do wniosku, że to niesamowite, w jak krótkim czasie człowiek może diametralnie pozmieniać swoje życie…Te wielkie zmiany biorą się z małych kroczków – najważniejsze, to postawić choć jeden i nie bać się!

Rosja!

Matka Ziemia skrywa mnóstwo tajemniczych, pięknych i czasem niebezpiecznych, ale niezwykle przyciągających miejsc. Nie sposób ich wszystkich zobaczyć, chyba że jesteśmy kotami i mamy 9 żyć, a każde z nich wykorzystujemy maksymalnie pod kątem podróży – kto wie czy jednak i wtedy starczyłoby ich wszystkich na przelotne choć zobaczenie wszystkich pięknych zakątków jakie kryją się na naszej Planecie. Góry i doliny, morza i oceany, jeziora i rzeki, pustynie i lasy…Na każdym kontynencie jest po kilka krajów kryjących w sobie przepiękne tajemnicze miejsca, a w każdym z tych krajów – jeszcze więcej miejsc wartych zobaczenia.

Rosja. Jedno z najpiękniejszych, najciekawszych i najbardziej pociągających miejsc. Specyficzna, lecz niezwykle ciekawa kultura, mnóstwo prześlicznych i majestatycznych budowli, wspaniałe tradycje. Chyba każdy z nas, jeśli nie ciągle, to przynajmniej jako dziecko chciał choć na chwilę znaleźć się w tym kraju.

Choć sama nie potrafię określić co to takiego, to faktycznie kraj ten ma w sobie coś, co przyciąga niczym magnez. Coś, co obezwładnia i niemal ciągnie za rękę. Oczywiście jako miłośniczka podróży nie byłabym sobą, gdybym nie wypatrzyła w każdym miejscu czegoś ciekawego z punktu widzenia łazika górskiego 🙂 W Rosji niewątpliwie jest to Elbrus. To wygasły wulkan, który niemal w całości pokryty jest lodowcami i wiecznym śniegiem. Ciekawostką, z którą spotykam się po raz pierwszy jest to, iż jest to góra o…dwóch szczytach! Zachodni osiągnął wysokość 5642m, natomiast wschodni, oddzielony od zachodniego przełęczą, jest o zaledwie 21 m niższy. Wiecie, każdy kto chce coś osiągnąć, znajdzie sobie powód ku temu – ja właśnie znalazłam!